Jesteś tutaj: Start / Polecamy

Polecamy

 

 

Zamierzamy w tej zakładce informować naszych Gości o wartych przeczytania publikacjach.                      

Będą to informacje głównie dla Rodziców.

Miłej lektury !


 

Na początek - informacja o Raporcie Nastolatki 3.0 ogłoszonym przez NASK ( Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa ) dotyczącym korzystania z Internetu.

I stanowisko MEN w sprawie smartfonów  w wszkole.

 

Pedagog szkolny poleca dwa adresy
(zachęcamy do lektury)

Nie zgub dziecka w sieci - https://www.gov.pl/web/niezagubdzieckawsieci

Cyfrowobezpieczni - https://www.cyfrowobezpieczni.pl

 

Tutaj - nowy tekst ze strony  Synergia.librus.pl. pod tytułem :

Życie rodzinne kontra urządzenia mobilne

 

9 grudnia  pojawił się kolejny ciekawy tekst dotyczący smartfonów: https://portal.librus.pl/artykuly/smartfon-daje-nieszczescie

 

Następnie przytaczamy poniżej inne teksty w całości.

Karolina Stępniewska
https://mamotoja.pl/dziecko-i-tablet-urzadzenia-mobilne-dzialaja-na-mozg-jak-kokaina,wychowanie-artykul,21503,r1p1.html

Cyfrowa kokaina: tablety działają na dzieci jak narkotyki!

 

Już 6-miesięczne dzieci bawią się tabletami i smartfonami- takie czasy. Jednak urządzenia mobilne mogą działać na mózg dziecka jak kokaina - przeczytaj, dlaczego powinnaś ograniczać kontakt dziecka z tabletami i smartfonami.

 

Tablety i telefony mogą być narzędziami przyjaznymi rodzicom i dzieciom. Pomogą przetrwać podróż i oczekiwanie w przychodni, nauczą piosenek i literek. To jednak nie wszystko. Współczesna technologia w rękach dziecka może prowadzić do poważnego uzależnienia - ze wszystkimi negatywnymi następstwami nałogu.
Małe dziecko i tablet 

 

Każde dziecko ma kontakt z technologią, nie żyjemy przecież w próżni. Obserwując dzieci w miejscach publicznych, nawet te 3- i 4-letnie, często widzimy je z telefonami czy tabletami w dłoniach. To znak czasów – myślimy. Trzeba je uczyć korzystania z nowoczesnej technologii, będzie im to potrzebne w życiu. "Wszyscy jego koledzy mają już telefony, czemu mój syn ma czuć się inny?"– zastanawiamy się, kupując dziecku elektroniczny gadżet. 

To prawda, że współczesne dzieci mają pierwszy kontakt z technologią bardzo wcześnie w życiu i spędzają wiele godzin przed ekranami smartfonów i tabletów. Jak wynika z raportu Fundacji Dzieci Niczyje, 64 proc. dzieci w wieku od 6 miesięcy do 6,5 lat korzysta z urządzeń mobilnych, 25 proc. robi to codziennie. ¼ dzieci, które nie ukończyły jeszcze 7 lat, ma własny tablet lub smartfon, a połowa rodziców daje dzieciom swoje urządzenia mobilne jako nagrodę dla dziecka. Małe dzieci używają tych urządzeń najczęściej do grania lub oglądania filmów. Tymczasem naukowcy są zdania, że dziecko nie powinno mieć własnego tabletu do 10 urodzin (niektórzy mówią nawet o 12!). Przesada?

 

Trudno pochować przed dzieckiem wszystkie telefony i tablety, by nigdy się nimi nie bawiło. Wcale nie ma takiej potrzeby – mówi Dorota Zawadzka i od razu dodaje – Trzeba jednak nauczyć dzieci mądrze z nich korzystać.
Rodzice kontra technologia

 

Są też rodzice, którzy boją się współczesnej technologii i wydzielają dzieciom czas przed ekranami urządzeń multimedialnych. Co najciekawsze, należą do nich osoby zajmujące się technologią zawodowo! Steve Jobs, założyciel firmy Apple, producenta m.in. iPadów i iPhone'ów, ściśle kontrolował czas, który jego dzieci mogły spędzać przed ekranami urządzeń mobilnych. Rodzinna kolacja była w domu Jobsów czasem bez elektroniki – telefony przy stole były zakazane! Wielu potentatów z Doliny Krzemowej, kolebki współczesnej technologii, posyła dzieci do szkół waldorfskich i Montessori, gdzie nacisk kładzie się na kontakcie z naturą i "analogowym" światem.

Po co wydzielać dziecku czas przed ekranem telefonu? Wystarczy zaobserwować napady złości u małych dzieci po zabraniu im smartfona, problemy z koncentracją u dzieci, które często grają na tabletach. Widzimy dzieci, które tracą zainteresowanie zajęciami innymi niż spędzanie czasu ze swoim elektronicznym przyjacielem. Ale to nie wszystko -  niekontrolowane używanie gadżetów technologicznych przez dzieci może prowadzić do dużo poważniejszych następstw.

 

Tablety działają na dzieci jak narkotyk

 

Nowoczesna technologia działa na dzieci jak narkotyk, co udowodniono w badaniach naukowych. Podczas tomografii mózgu naukowcy zauważyli, że używanie smartfonów, tabletów i konsoli gier oddziałuje na korę mózgową (odpowiedzialną m.in. za kontrolę emocji) tak samo jak kokaina. Technologia działa pobudzająco, zwiększając wydzielanie dopaminy – hormonu szczęścia. Nic więc dziwnego, że zabierając dziecku tablet, ono wyraża niezadowolenie, często w stopniu wykraczającym poza racjonalne zachowanie: ma ataki złości, płaczu, wybuchy agresji. 

To właśnie przez to uzależniające działanie technologii, współczesne gadżety elektroniczne nazywane są przez naukowców cyfrową lub elektroniczną kokainą. Co więcej, wiele innych badań wykazało, że zbyt długie przebywanie przed ekranem urządzeń elektronicznych, może powodować depresję, nerwice, stany lękowe, agresję, a nawet stany psychotyczne, podczas których uzależniony od gier człowiek traci kontakt z rzeczywistością. Co więc robić, aby ustrzec swoje dziecko przed uzależnieniem od "cyfrowej kokainy"? Zapobiegać. Kiedy dziecko przekroczy cienka linię dzielącą je od uzależnienia od współczesnej technologii, walka z nałogiem będzie bardzo trudna, a zdaniem niektórych terapeutów trudniejsza nawet niż wyciąganie z nałogu narkomanów.

Jak kontrolować kontakt dziecka z technologią

 

Jak mądrze nadzorować kontakt w dziecka z urządzeniami elektronicznymi i nie pozwolić, żeby kilkuletnie dziecko uzależniło się od tabletu czy smartfona? Oto kilka wytycznych:

 

  • ściśle nadzoruj czas, który dziecko spędza przed ekranem
  • dawaj kilkulatkowi klocki zamiast aplikacji w telefonie
  • częściej czytaj książki zamiast puszczać bajki na tablecie 
  • zachęcaj do aktywności fizycznej
  • nie używajcie telefonów i tabletów podczas wspólnych posiłków
  • tłumacz dziecku, dlaczego wydzielasz mu czas przed ekranem urządzeń mobilnych i do czego może prowadzić uzależnienie od technologii

 

Dziecko najlepiej uczy się poprzez interakcje z innymi ludźmi – w prawdziwym świecie, nie tym wirtualnym. Naukowcy przestrzegają, że tablety i smartfony mogą mieć negatywny wpływ na rozwój emocjonalny i społeczny małych dzieci i sugerują, że podsuwanie dzieciom przed 3 urodzinami takich sprzętów, żeby je uspokoić,  może zaburzać u dziecka umiejętność kontrolowania negatywnych emocji. Tymczasem, jak wykazują badania, rodzice coraz częściej dają dzieciom tablety zamiast smoczka – warto to przemyśleć.

 

 

Alarm !
Zmiany cywilizacyjne już teraz - dzieci mają problemy komunikacyjne

 

http://wgospodarce.pl/informacje/69190-alarm-zmiany-cywilizacyjne-juz-teraz-dzieci-maja-problemy-komunikacyjne

 

 

6 października 2019

 

Dzieci mają problemy nie tylko z prawidłową artykulacją, ale też z komunikacją - alarmują logopedzi. Wiąże się to ze zmianami cywilizacyjnymi. Wpływ na nieprawidłowości w rozwoju mowy mają też zmiana sposobu karmienia dzieci, wady rozwojowe czy dwujęzyczność.

 

Logopedzi wskazują na wiele czynników, które przyczyniają się do wad wymowy i opóźnionego rozwoju mowy. Przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Logopedycznego prof. Jolanta Panasiuk powiedziała PAP, że „opieka nad noworodkami klinicznie jest coraz bardziej skuteczna, co nie znaczy, że te dzieci nie mają później rozwojowych problemów, również związanych z rozwojem mowy.

 

Są też problemy wynikające z dwujęzyczności.

 

Coraz więcej rodzin w Polsce jest mieszanych albo polskie dzieci mieszkają za granicą. W związku z tym opóźnienie rozwoju mowy może być w obu językach. Rodzice często nie mają wiedzy, w jaki sposób prowadzić dziecko. Czy, mieszkając w Anglii, mówić do dziecka po polsku, czy po angielsku” - stwierdziła prof. Panasiuk.

 

Jeszcze inny problem to deprywacja matczyna, tak to nazywają socjologowie. Zgłaszają się np. rodzice, którzy małe, siedmiomiesięczne dzieci zostawiają pod opieką dziadków, wyjeżdżają do pracy, wracają raz na dwa miesiące. To sprawia, że u dziecka jest niedobór emocjonalny, który może później obfitować nie tylko w problemy w sferze emocjonalnej, ale też w problemy rozwojowe, w tym rozwoju mowy” - powiedziała.

 

Przewodnicząca Polskiego Związku Logopedów Ewa Małachowska w rozmowie z PAP zwróciła uwagę na zmianę sposobu karmienia dzieci: zbyt długie karmienie z butelki, jedzenie papek. „Przekłada się to na sprawność narządów mowy. Jest też duża grupa dzieci, które mają za niskie lub za wysokie napięcie mięśni, co też przekłada się na prawidłowy rozwój sprawności narządów mowy” - wyjaśniła.

 

Małachowska podkreśliła, że na czynniki, które do tej pory przyczyniały się do nieprawidłowości w zakresie rozwoju mowy, nakładają się zmiany cywilizacyjne.

 

Dzieci bardzo wcześnie są otoczone przez smartfony. Roczne dzieci oglądają i wstukują sobie w smartfonach to, co chcą sobie zobaczyć. Więc dużo mniej jest rozmów, a dużo bardziej dzieci biernie uczestniczą w świecie. To powoduje występowanie opóźnienia w rozwoju mowy - powiedziała przewodnicząca PZL.

 

Logopedzi wskazują, że zaburzenia w rozwoju mowy u dzieci są coraz częstsze. Brak jednak całościowych badań pokazujących skalę problemu. Z badań naukowych przeprowadzanych przez logopedów w latach 1980-1990 wynika, że odsetek dzieci 6-7-letnich z zaburzeniami mowy oscyluje między 20 a 30 proc. Według badań z 2014 r. dr Ewy Jeżewskiej-Krasnodębskiej z Wydziału Medycznego Uczelni Łazarskiego zaburzenia mowy (w tym komunikacji) występują u 75 proc. dzieci rozpoczynających naukę w szkole (wg badania Jeżewskiej-Krasnodębskiej z 2005 r. zaburzenia występowały u 60 proc. dzieci).

 

Prof. Panasiuk podkreśliła, że „znaczna część dzieci jest niedodiagnozowana. Te systemowe oceny, które wiążą się z pójściem dziecka do szkoły, oceniają dość łagodnie jego możliwości językowe, bo bierze się pod uwagę przede wszystkim artykulację. Problem zaczyna się często przy czytaniu i pisaniu” - wyjaśniła prof. Panasiuk.

 

Najczęstszą wadą wymowy jest sygmatyzm, czyli nieprawidłowa realizacja trzech szeregów: s, z, c, dz, sz, ż, cz, dż i ś, ź, ć, dź. „To mocno koreluje z wadami zgryzu. W drugiej kolejności jest rotacyzm, czyli nieprawidłowości związane z realizacją głoski r. Widzimy też zmianę: nie tylko dyslalie, czyli nieprawidłowe realizacje poszczególnych głosek, są dla nas problemem, ale cały rozwój językowy, w tym rozwój komunikacji” - stwierdziła Małachowska.

 

Przewodnicząca PZL dodała, że dostęp do logopedy w przedszkolach i szkołach nie jest zadowalający.

 

W dużych miastach praktycznie we wszystkich przedszkolach są zatrudnieni logopedzi, natomiast w niewystarczającym wymiarze czasu, czyli nie na pełne etaty, tylko godziny. Nawet jeśli mają pełen etat, to i tak jest to niewystarczające do tego, by wszystkie dzieci zostały objęte pomocą logopedyczną” - podkreśliła.

 

W szkołach jest jeszcze inaczej, bo zmieniła się struktura szkoły, a nie zmieniło się zatrudnienie, czyli jak mieliśmy 6 klas, teraz mamy 8. Niestety nie wzrosło zatrudnienie logopedów, natomiast przybyły dwa roczniki i to są dzieci, u których utrzymują się nieprawidłowości w zakresie rozwoju mowy, np. jąkanie. Są też dzieci z całościowymi zaburzeniami rozwoju, jak autyzm, zespół Aspergera, które wymagają wsparcia logopedy. Nie otrzymują tego wsparcia, bo przecież mówią, ale często jakość tego mówienia jest niewystarczająca. Logopeda nadal powinien z nimi pracować” - zaznaczyła.

 

Małachowska zwróciła uwagę na problemy z finansowaniem zajęć logopedycznych w szkołach.

 

Zajęcia logopedyczne nie są pokrywane z subwencji oświatowej. Subwencja idzie za uczniem. Jeżeli dotyczy dzieci z całościowymi zaburzeniami rozwoju, za takim dzieckiem idzie więcej pieniędzy do placówki. Jeśli rzecz dotyczy dzieci w tzw. normie rozwojowej, ale z wadami wymowy, za nim żadna zwiększona subwencja nie idzie” - wyjaśniła.

 

Dodała, że „każdy logopeda w szkole we wrześniu robi badania przesiewowe, przekazuje je swojemu dyrektorowi, który wskazuje liczebność dzieci, które powinny być objęte terapią. Na ogół logopeda w szkole i przedszkolu pracuje w grupach do 4 osób. Zajęcia powinny trwać 45 minut. Czyli jak łatwo policzyć, maksymalne obłożenie dla logopedy (jego pensum to 22 godziny w tygodniu), mnożone przez 4 osoby, to jest 88 osób. Jak szkoła liczy tysiąc osób, a logopeda ma 88 miejsc, to już widzimy, z jakimi trudnościami się boryka” - powiedziała.

 

Prof. Panasiuk podkreśliła, że problem jest też z kształceniem logopedów. „Odkąd uwolniono ten zawód, każda szkoła, ośrodek może otworzyć komercyjne studia logopedyczne. Np. w Lublinie są studia wirtualne, e-learningowe. Wychodzi człowiek, który ma papier, a niekoniecznie umiejętności” - stwierdziła.

 

Wg danych ministerstwa edukacji, w szkołach podstawowych i gimnazjach w poprzednim roku szkolnym było zatrudnionych prawie 11 tys. logopedów. Łącznie pracowali na 4350 pełnych etatach. (PAP)SzSz